Shadow

Nacisnąłem spust. Jęki dziewczyny gwałtownie ucichły, a jej ciało opadło bezwładnie na ziemię, po czym zsunęło się z krawędzi mostu i wpadło do rzeki z głośnym pluśnięciem. Szyderczo się zaśmiałem, wiedząc, że ponownie to ja byłem górą. To ja byłem na szczycie i to mnie przysługiwało prawo władzy. Władzy, która  należała się mojemu gangowi od samego początku. Stanie się potworem było najlepszą rzeczą w moim życiu. Wszyscy wiedzieli, że trzeba mnie unikać. Że Shadow, to skurwysyn, którego trzeba się wystrzegać. Spotkasz go - zginiesz. Tak było i tak będzie. Nie interesują mnie wymówki. Wychowałem się w świecie przestępczym i wiem, że nie mogę nikomu ufać. Sam wiem najlepiej, co powinienem zrobić. A zabicie tej jednej, zbędnej duszyczki było mi na rękę. Tak samo z magazynami, dragami, dziwkami, czy samochodami. Mam wszystko i wiem, że tak pozostanie. Nikt nie może stanąć mi na drodze.
________

Kiedy dowiedziałam się o śmierci siostry, która zaginęła dwa miesiące temu - załamałam się. Kochałam ją całym swoim sercem i zawsze, nawet w najmniejszej sprawie radziłam się jej. I to działało także w drugą stronę. Świadomość, że już nigdy nie będę mogła usłyszeć jej głosu była dla mnie okropna... Zabrano mi młodszą siostrę, która była całym moim światem od momentu śmierci naszych rodziców. Miałam 10 lat, ona 9. Musiałam się nią zaopiekować, kiedy obie wylądowałyśmy w domu dziecka, bo nie miałyśmy dobrych kontaktów z rodziną i nikt nie chciał nas do siebie wziąć. Codziennie chodziłam do niej na cmentarz. Z kącików ust wydobywał się za każdym razem cichy jęk, gdy dochodziłam do nagrobka z jej imieniem i nazwiskiem. Jednakże pewnego dnia, kiedy wracałam do domu, pod moje stopy wiatr podsunął jakąś lokalną gazetę. Podniosłam ją, rozwinęłam i zobaczyłam właśnie jego. Tego, który dokonał zabójstwa mojej siostry. Patrzyłam na czarno-białe zdjęcie, zupełnie nie mrugając oczyma, życząc mu wszystkiego, co najgorsze. Gdy podniosłam twarz ku górze, ktoś wyrwał mi papier, a przed sobą ujrzałam jakiegoś chłopaka. To był on. Nie zdążyłam się nawet odezwać. Przycisnął mnie do ściany ciężarem swojego ciała, jego dłonie były wszędzie. Zgwałcił mnie, kilka razy uderzył, a gdy zabawa się dla niego skończyła, obwiązał mnie czarnym sznurem, posadził na tylnym siedzeniu swojego auta, lecz nim ruszył, podał mi coś, po czym straciłam świadomość. 


~ 2 lata później ~

Traciłem kontrolę nad samym sobą. Z każdym kolejnym dniem nie poznawałem własnych zachowań. Stawałem się słabszy, coraz mniej odporny na otaczający mnie świat ludzkich potrzeb. Zatracałem się w codzienności, zamiast zabijać, chlać i walczyć o pozycję gangu w mieście. Nie potrafiłem nawet zabić przypadkowo spotkanej mi osoby. Nie potrafiłem - albo nie chciałem. Zmieniła mnie.
W momencie, kiedy jakimś jebanym cudem pozwoliłem się jej zbliżyć do mnie, przywróciła uczucie w moim ciele. Serce zaczęło bić i kochać. Kochać na zabój, na wszystkie możliwe sposoby. Milion twarz popieprzenia, milion powodów, by zostawić w cholerę to wszystko i po prostu zatracić się w jakimś jebanym alkoholu, ale nie. Zabiłem jej siostrę, ona zabiła Shadow. Ja przetrwałem. Z nią. 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dbać, kochać, doceniać.

Poczucie własnej wartości