Praca coraz częściej przyprawiała mnie o zawrót głowy. Nie miałem siły, by każdemu z osobna codziennie tłumaczyć planów związanych z nowymi akcjami i skokami na magazyny. Byli w gangu od dawna, ale wydawało mi się, że dla nich to nie jest nic poważnego. Pójdą, zrobią swoje i wrócą. A to wcale nie o to chodziło. Wszyscy mieliśmy tworzyć jedną rodzinę. Rodzinę, która po przejęciu wszystkich miastowych magazynów, dragów i lasek, miała stać się najbardziej niebezpiecznym gangiem w mieście. Do tego dążyłem. Aby Insiders było niepokonane. Musiałem im tylko wbić do głów fakt, że aby coś osiągnąć – musimy być w każdym calu precyzyjni. Każdy najmniejszy błąd mógłby pokrzyżować nam przejęcie tego miasta. A nie oszukujmy się, Nowy York nie jest taki mały. - Justin, stary, odpuść trochę! - Thomas rzucił na stół mapy, które przed chwilą im pokazałem - To zwykły skok na Butchers, będą nam jedli z ręki! - zaśmiał się - Po co tak drążysz wszyst...