Zachody słońca
Patrząc na świat przez różowe okulary, można dojrzeć wszystko, czego się w danej chwili oczekuje. Nieważne jak źle jest. I tak będziesz brnąć dalej mimo kłód rzucanych pod nogi. Dlaczego? Bo tak chcesz, tak jest ci łatwiej. Lecz z czasem zadasz sobie pytanie, jak długo jeszcze. Jak długo będziesz oszukiwać samą siebie, że wszystko jest dobrze? Że nic się nie zmieniło? Że nadal jesteś taka sama, mimo, że już nie jesteś? Masz inne wartości, inne uwagi, których boisz się wypowiedzieć, żeby nic nie zniszczyć, bo może zawsze być jeszcze gorzej.
Męczysz się z tym, unikasz rozmów, a co za tym idzie unikasz samej siebie. Nie potrafisz rozmawiać ze sobą, bo wiesz, że prawda cię łamie. Przeszywa wnętrze, staje twarzą w twarz z twoim słabym obliczem. A myślałaś, że jesteś silna. Że dasz radę przetrwać każdą rzecz, która nie powiodła się po twojej myśli. Jakoś dajesz radę, ale na jak długo znowu będzie "dobrze"?
Nic nie trwa wiecznie. Każdy zachód słońca się kiedyś kończy. Ale za kilka godzin pojawia się nowy dzień, nowy wschód słońca. Czasami są nad nim chmury, ale to jednak nowy dzień z nowymi możliwościami. Ile jest jeszcze przeszkód, które trzeba znosić z godziny na godzinę? Pytasz, ale nie masz odpowiedzi. Rozum podpowiada " Takie jest życie".
Tak, to prawda. Ale to wszystko kształtuje jakąś część wrażliwości, charakteru. Czasami może być bardzo źle. Mogą strumieniami płynąć łzy, możesz nie mieć ochoty na nic, ale wiesz, że musisz dać radę. Tylko to trzyma cię przed utratą nadziei.
Rodzina. Przecież ona jest najważniejsza. Nie ty. Rodzina. Tylko na ile można sobie pozwolić, by nikogo nie skrzywdzić? Jak uciec przed strachem od samotności? A może w ogóle się nie powinno przed nią uciekać? Może warto się po prostu wypłakać, wyprzytulać poduszkę i dać upust emocjom? Ale co to zmieni?
Jak potraktować samą siebie w sytuacjach trudnych? Dlaczego przez cały czas trzeba udawać, iść z podniesioną głową ku górze i dawać innym radość z najmniejszego sukcesu? Ile jeszcze pytań przyjdzie na myśl, rozważając nad sensem ludzkiego istnienia... To jest niepojęte. Życie, które trwa, jest najważniejsze. Trzeba się tylko jakoś odnaleźć. Choć czasami cholernie trudno i można się zgubić. Samemu. W ciemnym lesie pośród drzew, między którymi rozlega się odgłos wyjących wilków i szelest uciekających saren. Może i ja jestem jedną z nich...
~ S.
Komentarze
Prześlij komentarz